Mój brat od zawsze interesował się motoryzacją. Znał chyba wszelkie modele samochodów, o których wiedział bardzo kilka. Potrafił także naprawiać zepsute samochody mimo tego, że nie był z zawodu mechanikiem. Nikogo z nas nie zdziwiło, kiedy brat postanowił otworzyć kunszt. Robił to, co lubił, więc czerpał ze prywatnej pracy nie tylko pieniądze, ale i ogromną satysfakcję. Niestety ze względu na duża konkurencję w stolicy, musiał zamknąć biznes. To wtedy zrodził się w jego głowie pomysł, by postawić na wynajem samochodów do ślubu. Warszawa nie była tak wypchana konkurencyjnymi firmami, więc ocenił szanse na przetrwanie takiego biznesu (firmy, przedsiębiorstwa) wysoko. Auta na wesele, które sprowadził były różnorakie. Od bardzo innowacyjnych, po starsze, sędziwe modele. Wszystkie pielęgnował z dużą starannością, wymieniał w nich części i doprowadzał do stanu idealnego. Kiedy wieszał nad drzwiami swojego mieszkania szyld z napisem „Wypożyczalnia samochodów na ślub„, zaprosił na tę uroczystość całą rodzinę. Cieszyliśmy się wraz z nim, że znalazł nowy sposób na realizację indywidualnych pasji. Biznes ponoć idzie mu doskonale. Jest wielu chętnych, którzy zgłaszają się do brata sami i wielu, którzy trafiają do niego z polecenia. Brat jest szczęśliwy, a my jesteśmy o niego spokojni. To chyba najbardziej istotne.